Płonące samochody na ulicach stolicy Tybetu, Lhasy po gwałtownych protstach które wybuchły 14 marca. Demonstracje w tym tygodniu poprzedziły trzy dni protestów mnichów w Lhasie, a następnie rozprzestrzeniły się po klasztorach w różnych regionach Tybetu. fot. RFA
Radio Wolna Azja – Katmandu – Chińskie pojazdy wojskowe patrolują tybetańską stolicę Lhasę, wczesną sobotę po tym jak rozprzestrzeniające się antychińskie protesty zostały brutalnie stłumione a nieznana liczba osób zabita lub raniona, kiedy władze Chińskie otworzyły ogień do protestującego tłumu.
„Chińskie władze użyły wszystkich sił militarnych w Lhasie i wysłały czołgi. Może być kilkaset czołgów strzelających do tłumu,” powiedział Radiu Wolna Azja jeden ze światków wydarzeń. „Wystrzelili także wiele serii gazu łzawiącego.”
Inny Tybetańczyk także widział wojskowe pojazdy, ale nie jest pewne czy były to czołgi, czy opancerzone transportery. W Lhasie zarządzony został stan wojenny, ale protesty rozprzestrzeniają się na inne prowincje, urzędnicy są niedostępni, aby uzyskać potwierdzenie tych informacji.
Świadek donosi że widział wiele ciał w i dookoła Lhasy, ale trudno zebrać dokładne dane. “Widzieliśmy dwa trupy w świątyni Ramocze, dwa w ogrodzie, dwa w drukarni klasztory Ganden, a Tybetańczycy, którzy byli zanieść jedzenie do więzienia Drapczi widzieli 26 zastrzelonych jak byli zabierani czarnym pojazdem,” – powiedział jeden z tybetańskich świadków. „Może być około 80 zabitych, lub więcej, ale jest zbyt dużo zamieszania, aby podać dokładną liczbę.”
