Władze Chin stawiają protestującym ultimatum

W objętej zamieszkami stolicy Tybetu Lhasie chińskie władze postawiły w sobotę demonstrantom ultimatum, obiecując „łagodne traktowanie”, jeśli uczestnicy wystąpień z ostatnich dni z własnej woli zgłoszą się do władz do północy w poniedziałek.
Dziś trwające od początku tygodnia zamieszki w Lhasie – w których wg pekińskich mediów zginęło dziesięć osób – po raz pierwszy zostały pokazane w telewizji chińskiej. Relację z Lhasy zamieszcza agencja Xinhua a także dziennik „China Daily” na swej stronie internetowej.

Władze w Tybecie grożą surową reakcją na protesty

15.3.Pekin (PAP/Reuters,AP,AFP)- Szef tybetańskich władz lokalnych Qiangba Puncog zagroził w sobotę surowymi działaniami wobec uczestników piątkowych protestów w Lhasie. Zaprzeczył jednocześnie, by siły porządkowe użyły tam broni i by w mieście wprowadzono stan wyjątkowy.
„Będziemy postępować surowo z tymi kryminalistami, którzy podejmują działania w celu podzielenia narodu” – powiedział przedstawiciel władz. Manifestacje w Lhasie, które w piątek przerodziły się w zamieszki, nazwał „spiskiem separatystów”.

Oświadczenie Dalajlamy w związku z protestami w Tybecie

Jestem bardzo zaniepokojony obecnym rozwojem sytuacji w Tybecie po fali pokojowych protestów w wielu częściach Tybetu, w tym w Lhasie, w ostatnich dniach. Te protesty są wyrazem głęboko zakorzenionego rozczarowania Tybetańczyków działaniami obecnych władz.

Jak zawsze mówiłem, jedność i stabilizacja utrzymywane dzięki brutalnej sile są w najlepszym razie rozwiązaniem tymczasowym. Nierealistycznym jest oczekiwać jedności i stabilności pod takimi rządami i w związku z tym nie może to doprowadzić do znalezienia pokojowego i długotrwałego rozwiązania.

Lhasa: „Może być około 80 zabitych, lub więcej”

Płonące samochody na ulicach stolicy Tybetu, Lhasy po gwałtownych protstach które wybuchły 14 marca. Demonstracje w tym tygodniu poprzedziły trzy dni protestów mnichów w Lhasie, a następnie rozprzestrzeniły się po klasztorach w różnych regionach Tybetu. fot. RFA

Radio Wolna Azja – Katmandu – Chińskie pojazdy wojskowe patrolują tybetańską stolicę Lhasę, wczesną sobotę po tym jak rozprzestrzeniające się antychińskie protesty zostały brutalnie stłumione a nieznana liczba osób zabita lub raniona, kiedy władze Chińskie otworzyły ogień do protestującego tłumu.

Krzyk rozpaczy Tybetu

To eksplozja bólu, frustracji i upokorzenia ludzi, którym odebrano wszystko i których zapędzono do kąta. Władze w Pekinie padły ofiarą skuteczności własnych mechanizmów represji, które miały zapewnić tam spokój. Obsadzili Chińczykami wszystkie stanowiska w tybetańskiej administracji. Dziś w Lhasie nie ma już nikogo, kto cieszyłby się autorytetem i kogo tłum by posłuchał.

Demonstracje to protest przeciwko obecności Hanów, ludności chińskiej, która stanowi dziś większość mieszkańców Lhasy, a także przeciwko tłumieniu wolności religijnej i odcinaniu buddystów od ich przywódcy Dalajlamy.